“Porachunki. Grzechy mafii” – krótka recenzja książki Magdaleny Winnickiej

A Blue-eyed Caucasian blonde young woman with glasses reading a book in the park

Poszukując ciekawej książki na spędzenie wolnego czasu, trudno pominąć “Porachunki. Grzechy mafii” Magdaleny Winnickiej. Przystojny mężczyzna na okładce zdecydowanie zachęca do zakupu tej lektury, podobnie jak jej opis, w którym mowa jest o błyskawicznej akcji, pikantnych dialogach i dużej ilości niebezpieczeństw. “Porachunki” to zdecydowanie literatura nietuzinkowa, zarówno pod względem formy, jak i treści. Dostarczaną przez nią rozrywkę można porównywać do “funu”, jakiego daje nam oglądanie wielowątkowego serialu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że tych wydarzeń jest trochę za dużo jak na życie pojedynczego człowieka, jednak ciekawość wygrywa ze zdrowym rozsądkiem i logiką. Co jeszcze sprawia, że “Porachunki” są tak chętnie czytane przez kobiety? Czy warto kupić tę książkę?

Bohaterowie powieści dla kobiet nie muszą być tendencyjni

Winnicka udowadnia, że w przypadku literatury kobiecej kreacja bohaterów ma ogromne znaczenie. Alicja i Alexander są małżeństwem, które znalazło się w nietypowej sytuacji. Kobieta w wyniku wypadku straciła pamięć. Zapomniała wszystko, łącznie z uczuciem, jakie łączy ją z szefem mafii. Autorka zdecydowała się na ciekawy zabieg pokazania czytelnikowi perspektywy obu postaci. To zdecydowanie ułatwia zrozumienie motywów ich działania i sprawia, że stają się one bliższe odbiorcy. Uciekająca przed mężem Alicja to barwna osobowość. Nie brakuje jej pewności siebie, bywa kapryśna i urocza zarazem. Alexowi również nie można zarzucić braku wyrazistości. Dokładnie wie czego chce i konsekwentnie do tego zmierza. Gdy przebywają ze sobą, cały czas iskrzy. Czy ich uczucie ma szansę przetrwać? I jak to wszystko się ma do poprzedniej książki z serii o mafii?

Cały wachlarz emocji

“Porachunki” są powieścią, którą steruje namiętność. Chodzi nie tylko o jej seksualny wymiar. Dużo jest w niej brutalności, agresji i skrajnych zachowań. Nie brakuje też radości i euforii. Magdalena Winnicka serwuje czytelnikom kalejdoskop emocji, od negatywnych po w pełni pozytywne. To sprawia, że czyta się ją z zapartym tchem, nie tylko niecierpliwie czekając co będzie dalej. Następuje swoiste utożsamienie się odbiorcy z fikcyjną postacią. Dzięki temu łatwiej czyta się książkę, której zwrotów akcji przecież nie brakuje. Owo utożsamienie świadczy o tym, że bohater jest na tyle dobrze naszkicowany, że wierzymy w jego historię. To kolejna zaleta konstrukcyjna, świadcząca o tym, że ani wady, ani zalety fikcyjnej postaci nie zostały pominięte.